niedziela, 08 maja 2011

Zapraszam pod nowy adres:

www.lectorium.blogspot.com

Przenoszę bloga.

Niestety, nie udało mi się przenieść komentarzy.



Tagi: lectorium
20:12, visell
Link Komentarze (3) »

Piotr Ibrahim Kalwas: Dom

Kalwas Piotr Ibrahim

Notka o autorze : Piotr Ibrahim Kalwas (rocznik 1963), wydał do tej pory cztery książki: "Salam", "Czas", "Drzwi" i "Rasa mystica". Urodzony w Warszawie. Do 1989 r. mieszkał w Polsce. Zanim zaczął pisać,  m.in. śpiewał w zespole punkowym, studiował prawo, był współscenarzystą kilkudziesięciu odcinków serialu "Świat według Kiepskich". W 2000 r. przyjął islam i wyemigrował do Egiptu. Mieszka obecnie w Aleksandrii.


 Wyrazisty obraz Aleksandrii. Tak zacznę recenzję książki trudnej do opowiedzenia, o skomplikowanej do przekazania treści. Zaciera się w niej granica między snem a jawą. Nie wiem, które fragmenty są prawdziwe, a które stanowią tylko prześniony, przetworzony obraz miejsca, w którym autor żyje. Opisuje Aleksandrię, często na zasadzie wspomnień o Polsce. Polsce różnego okresu, w której mieszkał, która go denerwowała, której mentalność była dla niego nie do przyjęcia. Z jednej strony Egipt, jego magia, ludzie, miejsca nie zawsze piękne, ale zawsze tajemnicze. Z drugiej- Polska: płyty, filmy, książki.

"Nie, to nie Mokotów, nie ma tu mojej babci i jej sióstr. Są za to kobiety o grubych, naznaczonych żylakach i okrytych czarnymi pocerowanymi pończochami nogach. Spod czarnych chustek wystaja siwe włosy, plastikowe spinki i rolki papilotów. (...) To aleksandryjskie Greczynki".

Odnoszę wrażenie, że Kalwas idealizuje trochę Aleksandrię. "Ludzie mojego miasta niezmiernie rzadko i tylko w bardzo poważnych sprawach zwracają się o pomoc do policji. W rozstrzyganiu codziennych problemów rządzą tutaj prawa społeczności, niezmienne i przestrzegane od wieków..(...). To społeczeństwo niesłychanie skonsolidowane wokół starych wartości, zwarte i pilnujące siebie nawzajem. Społeczeństwo na pierwszy rzut oka chaotyczne, bałaganiarskie i niezdyscyplinowane , ale tak naprawdę zadziwiająco dobrze zorganizowane w swoich oddolnych strukturach.  Przejdzie tu każde novum techniczne z Zachodu, ale nie jego moralność, jakakolwiek by ona była".

"Dom" jest skonstruowany na zasadzie wędrówki po mieście. Spotkania z ludźmi: czasem dziwakami, sprzedawcami, sąsiadami, nieznajomymi. Filozoficzne odniesienia do poglądów Edmonda Jabesa. Jednakże Ojczyzna, czyli Polska przewija się ciągle w egipskich rozważaniach Kalwasa. Choćby w zbiorze jego książek, liczącym ponad dwa tysiące tytułów.

"Dzielę księgozbiór na działy: cztery półki religii, sześć półek filozofii, jedna półka Singera, jedna Gombrowicza, półka i ćwierć z Kapuścińskim(...), Trzy połki na stare roczniki "Perspektyw", "Panoramy Śląskiej", "Trybuny Ludu", "Przekrojów"(...)." 

To tylko znikoma część biblioteki.

Aleksandria staje się jego miastem. Jednakże czy także domem? Powiedziałabym, że dla Kalwasa "dom" jest pojęciem nieokreślonym, bez definicji i odniesienia do konkretnego miejsca.

"Jeśli nie wiesz, skąd pochodzisz, to jesteś szczęśliwym człowiekiem, bo pochodzisz ze Świata, Ibrahimie"- mówi jedna z jego znajomych.

Zdanie to doskonale pokazuje nastrój autora. Teraz jego miejscem pobytu jest Egipt, lecz czy tak będzie już zawsze? Być może dowiemy się o tym z jego następnych powieści.


(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa JanKa)

 

JanKa


Piotr Ibrahim Kalwas, Dom, JanKa, 2010, ss. 186



piątek, 06 maja 2011

Zakładka do książki- papierowa lub kartonowa. Czasem nawet drewniana lub wykonana ze skóry, metalu, srebra (!). Taką definicję podaje angielska Wikipedia. Historia zakładek jest związana z rozwojem książek. Najwcześniejsze są datowane na średniowiecze, lecz jest pewne, że były używane także w czasach starożytnych. Zwoje papirusu osiągały czasem długość 40 metrów, trzeba więc było zaznaczyć jakoś miejsce, w których skończono czytanie. Jedne z najstarszych zakładek  typu "klips" z paska papieru welinowego (bardzo cienkiego i wysokiego gatunku), znaleziono w średniowiecznych klasztorach.

Obrotowa zakładka z papieru welinowego, używana do zaznaczania kolumny na stronie (ok. 1500 r.)

 Średniowieczne zakładki miały różne kształty: kosmyk przędzy lub obrotowy trójkąt. Królowa Elżbieta I została obdarowana jedwabną zakładką przez jednego z ówczesnych drukarzy.

Moda "zakładkowa" ulegała wraz z czasem przeobrażeniom. W XVIII i XIX w. popularne były zakładki w postaci wąskiej jedwabnej wstążki, umocowanej u góry książki. Jeszcze dzisiaj mozna takie zakładki spotkać w niektórych wydwanictwach.

                               

Zakładka grzbietowa

Pierwsze oddzielne (samodzielne) zakładki pojawiły sie w latach 50-tych XIX w. w epoce wiktoriańskiej( 1837-1901). Zakładki były wyszywane, wykonywane w celu użycia ich podczas czytania Biblii i w modlitewnikach. Stąd pojawiąją się cytaty biblijne.

"I am the Bread of Life" ("Ja jestem Chlebem Życia")- Zakładka wiktoriańska wyszywana ciemnoniebieskim jedwabiem

W XIX w. pojawiły się później  wyspecjalizowane manufaktury, zwłaszcza w Coventry (Anglia), centrum przemysłu jedwabniczego. Tkane zakładki z motywem wierszowanym Thomasa Stevensa są nazywane "Stevengraphs". W czasach wiktoriańskich były cenionym prezentem na każdą okazję i święto.

 Tkana jedwabna zakładka (Thomas Stevens).

Po koniec XIX wieku jedwabne zakładki stopinowo zostały zastąpione przez papierowe.

 Źródła:

1. Wikipedia: Bookmark (http://en.wikipedia.org/wiki/Bookmark)

2. The World of Bookmarks (http://www.miragebookmark.ch/wb_history.htm

 


Potrafię docenić scrapbooking. Zdaję sobie sprawę, ile czasu i energii wkłada się w wykonanie każdego małego arcydzieła. Ile radości sprawia taka praca osobom ją wykonującym, ile serca i pasji w nią wkładają. Wobec tego zostałam posiadaczką takich oto pięknych zakładek (jedna w prezencie na Dzień Matki). A można je znaleźć na Virginia Scrapuje:).



                                           

 

A jak jest u Was? Używacie zakładek? Czym zaznaczacie czytaną książkę, żeby niepotrzebnie nie wertować wielu stronic od nowa?


wtorek, 03 maja 2011

Jerzy Kosiński, pierwotnie Józef Lewinkopf (14.06.1933- 03.05.1991)

20. rocznica śmierci.

Można powiedzieć, że o Jerzym Kosińskim wiem bardzo niewiele. Wiele lat temu próbowałam przyswoić sobie książkę "Malowany ptak", niestety, ze względu na drastycznośc opisów przerwałam i już do niej nie wróciłam. Ostatnio, za sprawą powieści Janusza Głowackiego "Good night, Dżeżi" pisarz został przypomniany. Książki nie czytałam. Może ktoś się z nią zapoznał i ma na jej temat własne zdanie?

W związku z 20 rocznicą śmierci sięgnęłam do "Historii literatury amerykańskiej XX wieku"1. Jerzy Kosiński osiadł w Stanach Zjednoczonych w 1957 roku, w 1965 r. otrzymał amerykańskie obywatelstwo. Urodził się w Łodzi, rodzinie zamożnych Żydów, okres wojny spędził w południowo-wschodniej Polsce. Doświadczenia okupacji na zawsze zostawiają w pisarzu ślad, zwłaszcza, że rodzina przyjęła nazwisko Kosiński i jako dziecko był uczony, jak przetrwać wojnę udając Polaka i katolika. 3 maja 1991 popełnił samobójstwo.

Oprócz "Malowanego ptaka" bardziej znaną powieścią Kosińskiego jest "Wystarczy być". Książka została sfilmowana w 1989 r. przez Hala Ashbye'go, główną rolę zagrał Peter Sellers.

O Kosińskim powstało kilka opracowań biograficznych, m.in. "Czarny ptasior" Joanny Siedleckiej, "Jerzy Kosiński" Jamesa Sloana oraz wspomniana wyżej książka Janusza Głowackiego "Good night, Dżerzi".



1 Historia literatury amerykańskiej XX wieku, T. 2. Red. Agnieszka Salska, Universitas, 2003, ss.814


"Bluszcz" nr 54 (12 sierpnia 1933)

(Przedruk: "Bluszcz" 11/2009)



"Pauza"

Pokój jest dzisiaj:

Odpoczynek skrzydłami porusza,

zgnieciona pod jarzmem dusza

Jak gołąb w powietrzu wisi.

Niema miłości, niema zgryzoty...

Promienne latają groty

Pomiędzy sercem a najwyższym wierzchołkiem tęsknoty.

Kazimiera Iłłakowiczówna  Kazimiera Iłłakowiczówna (1892-1983),   
  poetka dwudziestolecia międzywojennego.
  Związana z grupą literacką "Skamander",
  założoną przez Tuwima, Słonimskiego,
  Iwaszkiewicza, Wierzyńskiego oraz Lechonia.

  Pisała o sobie: "Niczym nie jestem, tylko 
  drganiem strun żałosnych...

  Któż może być o taką bolesną rzecz
  zazdrosny?"

  •   (Źródło: ***niczym nie jestem, tylko drganiem strun 
      żałosnych...)

  

niedziela, 01 maja 2011

Kwietniowo...Recenzyjnie...

1. Vargas Llosa Mario: Wyzwanie/Szczeniaki. Egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Znak. Moja pierwsza książka do recenzji "na zamówienie", co mnie przyprawiło o ogromną radość:).

2. Grabski Maciej: Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy. Do recenzji od Wydawnictwa Znak.

3. Chmielewska Joanna M.: Poduszka w różowe słonie. Od Wydawnictwa MG.

4. Błoński Jan: Błoński przekorny. Dziennik/Wywiady. I znów się kłania Wydawnictwo Znak.

5. Wyfrunęli. Nowa emigracja o sobie. Egzemplarz recenzencki dzięki Oficynie Wydawniczej "Stopka".

sobota, 30 kwietnia 2011

Wyfrunęli. Nowa emigracja o sobie. Red. Wiesława Czartoryska.

Wyfrunęli. Nowa emigracja o sobie

Notka o wydawnictwie: Społeczne Stowarzyszenie Prasoznawcze "Stopka" w Łomży to bodaj jedyna organizacja na świecie o takiej nazwie. Powstało jesienią 1981 roku.
Zrzesza ponad dwustu członków głównie dziennikarzy, naukowców, działaczy kulturalnych i oświatowych.
Zasięg działalności: Polska z szeroką współpracą, bądź jej gotowością, z zagranicą. Nazwa "Stopka" stała się tak popularna i zarazem wzięta, że przychodzą listy zaadresowane "Pan Stopka", Łomża - i list, mimo braku adresu - dochodzi.
Prezesem jest wieloletni dziennikarz, reporter i założyciel Stowarzyszenia - Stanisław Zagórski. 

(źródło: O Stopce)

 


 Pomysł na zbiór wspomnień "Wyfrunęli. Nowa emigracja o sobie"zainicjowała redaktor Wydawnictwa "Stopka", Wiesława Czartoryska. W ogłoszonym konkursie dziennikarskim w 2009 r. przyznano dwie nagrody główne oraz trzy wyróżnienia. Zamiarem organizatorów przedsięwzięcia było zbudowanie obrazu polskiej emigracji na Zachód po 2004 r., po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Najciekawsze prace, wybrane prze jury ukazały się w omawianej publikacji.

Jaki obraz polskiego emigranta widzimy? Bezspornie bardzo różnorodny. student, bezrobotny, farmaceuta, samotna matka...Wyjeżdżają najczęściej z powodu braku pracy czy pieniędzy. Bywają także powody osobiste: uczucie, rozwód czy tez szukanie dla siebie miejsca w życiu. Zbiór relacji, wspomnień, mini-opowiadań uwidacznia perypetie naszych rodaków w  Wielkiej Brytanii, Danii, Irlandii, Włoszech, Niemczech czy  Szwecji...

Nie zdajemy sobie zazwyczaj sprawy, jakie emocje wtedy towarzyszą, jak trudne decyzje trzeba podejmować, zwłaszcza decyzja najtrudniejsza dla wszystkich autorów prac: zostać czy wrócić? Bohaterowie tekstów (oprócz jednego wyjątku), podpisują się prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Fakt ten sprawia, że stają się ludzcy, bardziej bliscy, niż osoby anonimowe. Pracują w różnym charakterze. Opiekun ludzi starszych, au-pair, kierowca, to tylko niektóre z nich. Czasem emigracja ma być tylko sezonowa, czasem ta przybrana ojczyzna staje się wybraną.

Relacje pamiętnikarskie reprezentują lepszy i gorszy poziom literacki. daje to obraz mentalności osób wyjeżdżających, a także ujawniają się prawdziwe pisarskie talenty.

"Wyfrunęli. Nowa emigracja o sobie" to także mój debiut. Czytelniczy pod wzgędem pomysłu na książkę. Specyficzny układ tekstów : relacja po relacji, krótsza lub dłuższa forma. "Sprawozdania z życia"- tak nazwałabym te pamiętniki. Niektóre z nich w paru słowach obrazują nastroje wyjeżdżających:

"O mamo! Jak mi brakuje tutaj zwyczajnego jedzenia" Zwyczajnej polskiej kiełbasy i małosolnych, boskich ogóreczków"  (Monika, Holandia)

"Idąc ulicami mojego ukochanego Yorku, który w myślach pieszczotliwie nazywam miastem pachnących czekoladą, myślę, że jestem tu naprawdę szczęśliwa" (Yorkszanka, Wielka Brytania)

"Czy zawsze już będę tak rozdarta na dwoje? Dziecko dwóch matek" A może sierota bez ojczyzny" (Beata, Szwecja)

"Tak trudno jest zostać...Tak trudno jest wrócić..."(Justyna, Dania)

Znam kilka osób, których bliscy lub znajomi wyjechałi za granicę. Większość chce kiedyś wrócić. Kiedy? Na to pytanie nie znają odpowiedzi.

 

(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa Stopka)

 

Stopka

 


Wyfrunęli. Nowa emigracja o sobie.Red. Wiesława T. Czartoryska, Oficyna Wydawnicza "Stopka", 2011, ss. 333

"Bluszcz" nr 37 (8 marca 1933)

(Przedruk: "Bluszcz" 6/2009) 

 

"Śni się lasom- las..."

Śni się lasom - las,
Śnią się deszcze.
Jawią się raz w raz
Znikłe Maje.

I mijają znów,
I raz jeszcze…
A ja własnych snów
Nie poznaję.

"Zachód"

W błękicie - szkarłat zórz! Wniebowstąpienie róż!

Wieczność płonie tak samo, jak płonęła za młodu...

Ogród, gdzie w złotym mchu tkwi odrobina tchu

Niezbędnego dla ciebie, co śnisz wnętrze ogrodu.

By iść do tamtych stron, odzyskać trzeba zgon.

Zagubiony w tym bycie, co narzucił się światu.

Nic nie mów - tylko patrz! I nie patrz, ale płacz.

Bo już nie ma dla duszy wyjścia z tego szkarłatu!

Leśmian BolesławBolesław Leśmian (1877-1937) , poeta dwudziestolecia międzywojennego. Oba wiersze ukazały się w "Bluszczu" w 1933 r. pod wspólnym tytułem "Na marginesie niebytu". Ot, taki "zabieg redakcyjny"...

czwartek, 28 kwietnia 2011

Jan Błoński: Błoński przekorny. Dziennik/Wywiady



Błoński Jan Błoński przekorny

 

Notka o autorze: Jan Błoński (1931-2009). Krytyk, historyk literatury, eseista, tłumacz. W latach 1948-52 studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim filologię polską pod kierunkiem K.Wyki. Od 1981 r.- profesor UJ. Współzałożyciel i w latach 1972-74 redaktor pisma "Teksty".  Kilkakrotnie przebywał we Francji jako wykładowca języka polskiego na Sorbonie. W sferze jego zainteresowań znajdowała się literatura XX wieku. Autor wielu szkiców i esejów literackich, m.in.: "Poeci i inni" (1956)- analiza twórczości m.in. T. Różewicza, M.  Jastruna i K. I. Gałczyńskiego; "Zmiana warty" (1961)- portret pokolenia pisarzy debiutujących ok. 1956 r. W dużej mierze poświęcał swoją twórczość W. Gombrowiczowi, S.I. Witkiewiczowi oraz Cz. Miłoszowi. Analizował kwestie antysemityzmu i ich oddźwięk w literaturze (artykuł "Biedni Polacy patrzą na getto"- 1994 r.). Twórczość Błońskiego jest także poświęcona pisarzom obcym: M. Proust, S. Beckett. Laureat m.in. nagrody Fundacji im. Kościelskich (1968).

 


Książka "Błoński przekorny" jest podzielona na dwie części: "Dziennik" oraz "Wywiady". Pomysł na wydanie wspomnień znakomitego krytyka literackiego zainicjował sam autor. We wstępie, napisanym przez syna Krzysztofa czytamy : "...można by też wydać coś w rodzaju pamiętnika czy dokumentu epoki(...). Składać by się mógł z fragmentów quasi-pamiętnika, który napisałem (...) o Gombrowiczu i Paryżu, i snach (...) oraz listów do Sławka [Mrożka] i Czesława [Miłosza]."  Przyznam, że zaciekawiło mnie, czy owe wspomnienia oraz wywiady spełniły swoją rolę.

Zanim rozpoczęłam czytanie, uwagę przykuła okładka. Sympatycznie wyglądający starszy Pan, z uśmiechem w oczach. I tytuł "Błoński przekorny". Zaintrygowało mnie, co przekaże w książce, jaki obraz epoki i literatury zobaczę.

Część I obejmuje "Dziennik". Jan Błoński zaczyna od wspomnień najodleglejszych, sięgających dzieciństwa, sytuacji zapamiętanych z czasów okupacji. Wspomnienia są trochę nieregularne. Wojna nie pojawia się u Błońskiego jako apokalipsa, ze względu na młody wówczas wiek autora. Jednakże pamięta wirującą karuzelę, opisywaną później przez Miłosza w wierszu "Campo di Fiori". Pisze: "(...) wszystko było tak jak w wierszu, nic dodać, nic ująć". Pamiętnik jest kontunuowany w 1962 r. i  pisany z przerwami do 1968. 

Część II stanowią wywiady autora z pisarzami, artystami, ludźmi znaczącymi dla kultury. Błoński rozmawia m.in. z Leopoldem Staffem, Julianem Tuwimem, Jarosławem Iwaszkiewiczem, Piotrem Skrzyneckim, Eugene Ionesco, Konradem Swinarskim, Czesławem Miłoszem. Niesłychane, że przewija się tyle nazwisk, postaci ówczesnej (a także współczesnej) "śmietanki literackiej". I że dopiero dwa lata temu zmarł człowiek, który znał te osoby osobiście i z niektórymi pozostawał w przyjacielskich stosunkach. Bohaterów wywiadów poznajemy nie tylko jako twórców, ale także jako zwykłych ludzi. Zwierzają się z trudów tworzenia, przytaczają anegdotki. Obszerna rozmowa z Miłoszem pokazuje poetę jako człowieka "ludzkiego", patrzącego z dystansem na swoją twórczość.

Ostatnia część książki to rozmowy i wywiady z Janem Błońskim. Krytyka słucha Jerzy Pilch, rozmawiają z nim m.in. Krystyna i Stefan Chwinowie. Błoński dużą część swoich wypowiedzi poświęca Gombrowiczowi oraz Miłoszowi, z którymi przyjaźnił się do końca życia.

Książka odkrywa przyjazne oblicze wydawać by się mogło, surowego i stanowczego krytyka literackiego, który przeżył kilka epok w dziejach literatury.  Styl powieściowy, żywy i wciągający. Bogactwo szczegółów w wywiadach. Informacje o pisarzach, jakich nie znajdziemy w podręcznikach. Ich radość pisania, ale także codzienne rozterki i przemyślenia. Pomimo dużej objętości i formatu (472 strony) czas przy czytaniu mija szybko. Warto zapamiętać Jana Błońskiego. Jak sam pisze: "(...) ale to wszystko żarty. A zresztą bawcie się, jak potraficie, co Wam będę opowiadał...".

 

(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak)

Znak

 


Jan Błoński, Błoński przekorny. Dziennik/Wywiady, Wydawnictwo Znak, 2011, ss. 472





niedziela, 24 kwietnia 2011

"Bluszcz" nr 29 (5<17> lutego 1878 r.)

(Przedruk: "Bluszcz" 5/2009)

 "Sztuka szczęścia" (fragment)

Gdy ze słońca zachodem, ptaszki do snu nie śpieszą,

Jeszcze bujać w powietrzu rozśpiewaną chcą rzeszą,

Po drzewinach, po krzaczkach wdzięczne chóry swe wiodą. 

Pewno ranek następny złą zagraża pogodą.

Lecz te twory maleńkie, co to przeczuć umieją,

Serca sobie nie kłócą trwogą, ani nadzieją(...)

 

Maria Ilnicka (1825-1897), poetka, pisarka, tłumaczka (m.in. Waltera Scotta i Johanna Goethego) i dziennikarka okresu pozytywizmu. Zwolenniczka emancypacji kobiet. Redaktorka "Bluszcza" w latach 1865-1896. Nie udało mi się odnaleźć żadnego jej portretu, a ciekawi mnie, jak wyglądała.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
O autorze
Spis moli Lectorium. Nieskończoność czytania

Wypromuj również swoją stronę ARCHIPELAG ministat liczniki.org