czwartek, 21 kwietnia 2011

"Bluszcz" nr 49 (15stycznia 1878 r.)

(Przedruk: "Bluszcz" 4/2009) 

"Anno Domini"

Styczeń:
Z wód Styksu wypływa,
zmoczony,
parskając zapomnieniem -
Nowy Rok.

Luty:

Lód leży jeszcze nieprzerwany
między nadzieją a zimnem -
jeszcze sobie "ty" nie mówią.

Marzec:

Marznie jeszcze marzenie...
Marzy mróz...
Mży deszcz...

Kwiecień:

I już tylko kwiaty
rzucają cień
na życie...

Maj:

Mój, moja, maj.

Czerwiec:

Czerwone czaroziele
zerwie,
nie wiedząc nic...

Lipiec:

Lipa, miodami pachnąca,
jak piec rozogniona kwiatem.
Deine roten Lippen
möcht ich kussen...

Sierpień:

Nie ścinajcie!
Nie ukrócajcie!
Sierp wyrzućcie wysoko,
niech lśni jak nów w obłokach,
bo cóż po cierpieniu?

Wrzesień:

Wrzosy, babie lato, wrzenie,
ptasie wrzaski w rzęsistym lesie.
Dajcie się babie zabawić!
Wejdź przez sień...

Październik:

Paździerze lecą ze szczęścia...

Listopad:

Bezszelestny upadek wszystkiego.
Bezlistne drzewa,
bezlitosne myśli.

Grudzień:

Nie po różach,
ale po grudzie
idzie najkrótszy dzień
w grób.

Marya Pawlikowska

Hmmm, i tu ciekawostka. Wiersz został opublikowany w "Bluszczu" w 1878 r.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, poetka dwudziestolecia międzywojennego, urodziła się w roku 1891. Chochlik drukarski czy zbieżność nazwisk? Głosowałabym na tę pierwszą ewentualność, ponieważ wszędzie w Sieci to właśnie Pawlikowska-Jasnorzewska jest wymieniana jako autorka tego utworu. W literaturze o poetce wzmianki o nim nie znalazłam.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Dodatek kulinarny do "Gazety Wyborczej" z 14 kwietnia poświęcony jest prawie w całości związkom kuchni i literatury.

"Bostońskie ciasteczka" Lucy Maud Montgomery, "Szarlotka" Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej, "Zupa żółwiowa" Marka Twaina, "Wołowina pieczona w dyni z warzywami i brzoskwiniami" Witolda Gombrowicza, "Vol-au-vent z wołowiną" Agathy Cgristie, "Kura po literacku" i "Szparagi" Jarosława Iwaszkiewicza, "Szczupak po żydowsku" Adama Mickiewicza oraz "Drink Daiquiri" Ernesta Hemingwaya.

Pisarze i poeci gotowali samodzielnie, jak Lucy Maud Montgomery lub korzystali z usług kucharzy, jak np. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska czy zamawiali ulubione danie w restauracji (Witold Gombrowicz). Artykuł smakowity, wybrałam z niego przepis na "Bostońskie ciasteczka" Jeśli komuś narobiłam smaku na resztę, chętnie podam także inne receptury.


"Bostońskie ciasteczka" (Lucy Maud Montgomery)- przepis przystosowany nieco do współczesnych realiów

Składniki:

1 szklanka masła

1,5 szklanki brązowego cukru

3 roztrzepane jajka

1 płaska łyżeczka sody

1 i 1/2 łyżki gorącej wody

3 i 1/4 mąki chlebowej (można ją zamienić na pszenną), przed odmierzeniem przesianej przez sito

1/2 łyżeczki soli

1 łyżeczka cynamonu

1 szklanka posiekanych rodzynek

1 szklanka posiekanych orzechów włoskich

 

Wykonanie:

Masło utrzeć na puszystą masę, stopniowo dodając cukier, a potem jajka. Dodać sodę rozpuszczoną w gorącej wodzie. oraz połowę mąki wymieszanej z solą i cynamonem. Pozostałą mąkę wymieszać z orzechami i rodzynkami i dodać do ciasta. Dokładnie wymieszać.

Wyłożyć na wysmarowaną masłem blachę ciastka wielkości łyżki, zachowując odstępy (intensywnie rosną).

Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C i piec ciasteczka 12-14 minut.

 

Do mnie jako miłośnika słodyczy przepis przemawia:)


niedziela, 17 kwietnia 2011

Joanna M. Chmielewska: Poduszka w różowe słonie

 

Chmielewska Joanna M.

Notka o autorce (z okładki): Joanna M. Chmielewska, pracuje jako pedagog, wychowuje trójkę dzieci. Autorka opowiadań i utworów dla dzieci ("Kaczucha", "Brosza", "Historia srebrnego talizmanu", "Neska i srebrny talizman"), a także serii wierszy "Zaczarowane rymowanki". "Poduszka w różowe słonie" jest pierwszą powieścią autorki dla dorosłych.

 


 Poduszka w różowe słonie jest niezbędna dla spokojnych snów. Potrzebna jest zamiast mamy. I miś Florian- najlepszy przyjaciel.

Hanka, trzydziestoletnia singielka, wiedzie dorosłe życie bez niespodzianek i nieprzewidywalnych sytuacji. Świetna praca, własne mieszkanie. Sytuacja zmienia się, kiedy staje się niespodziewanie opiekunką pięcioletniej Ani.

Nie potrafi emocjonalnie zająć się dzieckiem. Zapewnia mu materialne podstawy do życia, nie jest jednak w stanie zaspokoić jego psychicznych potrzeb. Przeżycia Hanki z dzieciństwa kładą się cieniem na jest teraźniejszości. Nie potrafi znieść dotyku, nosi w sobie ból, nie dający się przełożyć na słowa. Pojawienie się mężczyzny w jej życiu, przyjaciela dodatkowo komplikuje sytuację.

Wartko napisana książka, pełna mądrych, psychologicznych retrospekcji do dzieciństwa Hanki. Podaje wyjaśnienia, nie szuka oceny głównej bohaterki. Daje nadzieję, że jest szansa na wyzdrowienie, na wyjście z każdej życiowej sytuacji.

Po przeczytaniu krótkiej recenzji z tylnej okładki zastanawiałam się, czy powieść nie będzie zbyt ckliwa, melancholijna i łzawa. Czy wyciśnie łzy z oczu?:). Niekoniecznie. Joanna M. Chmielewska sprawnie konstruuje akcję, nie ma tutaj niepotrzebnych dłużyzn i przeciągnięć. Książka w sam raz na spokojne, niedzielne popołudnie. Do zastanowienia się nad relacjami matka-córka, do przemyślenia trudnych, ale dających się rozwiązać poruszających problemów w relacjach z dzieckiem. Świat dorosły i dziecięcy zobrazowany jest równolegle, Hanka i Ania borykają się z własnymi przeżyciami i problemami same, aby w końcu przyzwyczaić się do siebie.

"Różowe słonie odganiają złe sny". Warto w to uwierzyć.

 

(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa MG)

Wydawnictwo MG


Joanna M. Chmielewska, Poduszka w różowe słonie, Wydawnictwo MG, 2011, ss. 277

środa, 13 kwietnia 2011

Maciej Grabski: Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy

Grabski M. Ksiądz Rafał

Notka o autorze (z okładki): Maciej Grabski (ur. 1968 r.), krakowianin, meloman, fotograf, milośnik kotów, dobrych win i dobrej kuchni. W swoim dotychczasowym pisarstwie ograniczał się wyłącznie do artykułów fachowych. Zmieniło się to dopiero w 2009 roku, gdy po licznych namowach napisał "Księdza Rafała".

 

 


 

"Ksiądza Rafał. Niespokojne czasy" był dla mnie zaskoczeniem. Po przeczytaniu streszczenia na tylnej okładce spodziewałam się religijnych uniesień bohaterów, a zwłaszcza bohatera tytułowego oraz wielu politycznych aluzji. Rozczarowałam się w bardzo przyjemny sposób. Powieść pochłonęłam  w ciągu kilku wieczorów, jednym tchem.

Nie czytałam pierwszej części losów księdza Rafała Nowiny. Jednakże część druga jest na tyle odrębna, że oba "tomy" można czytać osobno. Gródek, spokojna wieś, o nieokreślonym położeniu, jawi się jako enklawa wiejskości, życia na obrzeżu kraju, na prowincji.

Powieść rozpoczyna się w momencie wyboru Karola Wojtyły na papieża. Po śmierci biskupa Jakuba ksiądz Rafał Nowina otrzymuje pokaźną sumę pieniędzy. W nieoczekiwany dla dostojników kościelnych sposób rozdziela pieniądze. Nie wzbudza to aprobaty kurii, kościelne gierki doprowadzają prawie do usunięcia proboszcza z Gródka. A probosz jest niecodzienny, rozmawia ze zwierzętami, jeździ na motorze, znajduje doskonały język z Radą Parafialną. Jest powszechnie szanowany. Dogaduje się nawet z tajemniczą uzdrowicielką.

Znajdujemy w książce początki Solidarności oraz pierwszą pielgrzymkę papieża Jana Pawła II do Polski. Wątki owe są tylko zasygnalizowane, nie wysuwają się na plan pierwszy. Glównym tematem są ludzie: rozmowy w barze, wzajemne sympatie i antypatie, zebrania w Kościele. Wartki język, świetnie poprowadzone dialogi. Po przeczytaniu można zweryfikowac swoje poglądy na pracę księży, "układy" panujące w Kościele. Duchowieństwo jest tutaj bardzo ludzkie, ze swoimi słabościami i wadami. I to stanowi o głównej sile powieści.

Ciepła opowieść. Aż prosi się o ciąg dalszy...

 

(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak)

 

Znak

 


Maciej Grabski, Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy, Wydawnictwo Znak, 2011, ss. 364


"Bluszcz" nr 42 (8 listopada 1878 r.)

(Przedruk: "Bluszcz" 2/2008) 

"Dwa anioły"

Dwa anioły spotkały się w locie,
Ponad ziemią, wśród błękitnych mórz
Jeden płynął w purpurze i zlocie
Miał wejrzenie jakby rannych zórz,

Długi w czarnych aksamitach tonął,
Łez brylantem świecił jego wzrok -
A na głowie wieniec z gwiazd mu płonął
I rozjaśniał nieskończony mrok

"Wracam z ziemi - rzeki pierwszy z aniołów -
Gdziem w ogrodzie życia kwiaty siał,
Rozdmuchiwał płomienie z popiołów
I przyśpieszał nowy rozkwit ciał

Tam widziałem, w ciemnej nieszczęść nocy,
Dwóch serc czystych krwawy z losem bój,
Dwojga istot gorzki ból sierocy,
Ich samotny, ciężki życia znój

Więc zbliżyłem dwie niedole z sobą
I miłości owiałem je tchem
A z dwóch smutków nad dawną żałoba
Szczęście rajskim wykwitnęło snem!"

Ja - rzekł drugi w gwiaździstej koronie -
Wracam także z owych ziemskich pól,
Gdzie na chorych sercach kładłem dłonie...
I na zawsze koiłem ich ból.

Tam .spotkałem, pomiędzy innemi,
Jedną dusze szlachetną, bez plam -
l kochałem tego syna ziemi,
Co pięknością dorównywał nam.

Lecz dojrzałem, że w żywota męce
Zaczął chwiać się... rdzy dostrzegłem ślad,
l strwożony, wyciągnąłem ręce,
By, padając, nie poplamił szat.

l miłością prowadzony czystą,
Jak najciszej zbliżyłem się doń...
Zarzuciłem zasłonę gwiaździstą...
I na sercu położyłem dłoń.

W mych objęciach on teraz bezpieczny,
Bo już władzy nie ma nad nim czas -
I zostanie w swej piękności wiecznej,
Nie dotknięty żadną z ziemskich skaz".

El...y

Adam Asnyk Pod pseudonimem "El...y" ukrywa się Adam Asnyk (1838-1897). Kolejny poeta (po Marii Konopnickiej), którego utwory drukowane były w "Bluszczu". I także , jak w przypadku wiersza Konopnickiej "Z dni smutku", trudno mi było cokolwiek więcej o nim znaleźć.
Z literatury na temat Asnyka wynika, że posługiwał się staranną formą poetycką, mocną stroną była wersyfikacja. Potrzebna by była wnikliwa analiza twórczości poety, żeby zinterpretować ten wiersz.

Przyznam, że utwór czyta się dobrze, tzn. nie jest męczący, ani naszpikowanymi wymyślnymi określeniami. Spotkanie dwóch aniołów "w locie".Jeden w purpurze i złocie, drugi- w czarnych aksamitach.

Przybliżam pozytywistyczne utwory z "Bluszcza" jako ciekawostkę. Jako ślad ówczesnej epoki, w której pismo było wydawane.

Cieszynianka wiosenna

 

 

Cieszynianka

Cieszynianka (łac. Hacquetia epipactis) to nowy gatunek w moim ogródku. Otrzymałam od znajomej Kasi:).

Charakterystyczna roślinka zawsze wzbudzała moje zaciekawienie. Bo któż to widział kwiatek o płatkach zielonych jak wiosenna trawa!:). Kiedyś sądziłam, że nie występuje nigdzie poza Cieszynem, ponieważ związana jest z nim legenda, przekazana przez pisarza Gustawa Morcinka:

Podczas wojny trzydziestoletniej(1618-1648) zamek cieszyński oblegali austriaccy żołnierze. W zamku siedzieli Szwedzi i stąd wyrosło przekonanie, że roślina pochodzi ze Szwecji. Szwedzki żołnierz konał w chałupie pod Cieszynem, zakochała się w nim córka gospodarza. Kiedy umarł, zdjęła z jego piersi woreczek z szwedzką ziemią i wysypała na grób nieboszczyka. Na wiosnę wyrosły na grobie żółto-zielone kwiatuszki bez nazwy. Nazwano je cieszyniankami.

Legenda jest mi także dobrze znana. Juz nie pamiętam, gdzie ją usłyszałam lub o niej przeczytałam. W każdym razie, zapadła mi głęboko w pamięć.

Cieszynianka wiosenna jest okazem rzadkim. Kwiatostany pojawiają się na 20-centymetrowej, bezlistnej łodydze. "Fałszywy" kwiat, tzw. okwiat tworzy 5-7 przekształconych liści. Same kwiaty wypełniają jego wnętrze, są żółte i bardzo drobne. Oprócz rezerwatów przyrody jest bardzo często spotykana w przydomowych ogródkach.

Rośnie nie tylko w okolicach Cieszyna. Można ją spotkać  w Alpach, w Austrii, Słowenii, Chorwacji i Bośni. Pojawia się też na Morawach i częściowo w Słowacji. W Polsce najliczniej występuje właśnie na Śląsku Cieszyńskim, także w okolicach Krakowa, na Czantorii, w okolicach Żywca, na Wyżynie Lubelskiej. Nie występuje w ogóle w Szwecji. Tym bardziej zaciekawia powyższa legenda.

Łacińska nazwa Hacquetia epipactis powstała od nazwiska francuskiego lekarza i przyrodnika, Baltazara Hacqueta, który opisał roślinę po raz pierwszy.  W XVIII wieku prowadził badania w Karpatach. Łacińską nazwę wprowadził botanik Necker, a polską prof. Kazimierz Simm, związany z Cieszynem.

"Srebrna Cieszynianka" i "Złota Cieszynianka" to nagrody, którymi Związek Komunalny Ziemi Cieszyńskiej honoruje osoby w szczególny sposób zasłuzone dla gmin i lokalnej społeczności. Nagroda jest przyznawana od 1997 r. (od 2001 r.- "Honorowa Złota Cieszynianka"), ma postać statuetki projektu cieszyńskiego plastyka, Henryka Jasińskiego, przedstawiającej omawianą roślinę. W 2010 r. "Złotą Cieszyniankę" otrzymał Adam Małysz, "Srebrną"- Jerzy Pilch.


sobota, 09 kwietnia 2011

"Bluszcz" nr 42 (4 października 1878 r.)

(przedruk: "Bluszcz" 1/2008)

 

"Z dni smutku"(fragment)

O, dajcie usta wszystkim krzywdom ziemi

I wszystkim nędzom, i tęsknotom ducha-

I niech się niebo drzwiami błękitnemi

Otworzy- i Bóg niech słucha!...

(...)

Dech tracąc, ludzkość, jak nurek zapada

W otchłań, gdzie perła lśni blada,

I tysiąc śmierci widzi w tej głębinie...

Ah, czy ze skarbem wypłynie?...

Ludzkość się zrywa jak ptak sponad ziemi

Skrzydłami skrępowanemi...

Przed nią dzień jasny i słońc nowych zorze...

Lecz czy doleci, o Boże?

Konopnicka Maria (...)

Marya Konopnicka


 

Przejrzałam kilka książek w nadziei odnalezienia jakichkolwiek informacji o tym wierszu. Nie natrafiłam na żadną o nim wzmiankę. Napisany w 1878 r., w czasie przeprowadzki ( 1876 r.) Marii Konopnickiej (1842-1910) do Warszawy. Poetka walczyła wówczas z ciężkimi warunkami materialnymi, często była blisko nędzy. Publikowała wówczas na łamach  pism, jak "Bluszcz" właśnie, także "Kłosy" "Tygodnik Ilustrowany". Nie od razu płacono jej za pracę.

"Z dni smutku" jest prawdopodobnie jednym z takich wierszy, napisanych "dla chleba". Zaintrygowało mnie to, że poetka, znana z lektur szkolnych oraz kojarząca się z krasnoludkami i Sierotką Marysią była także drukowana w poczytnych wówczas czasopismach. Zanim zyskała uznanie i literacką sławę. Wiele faktów z jej życia jest juz znanych, być może odkryje ktoś kiedyś historię powstania tego "smutnego" wiersza.

niedziela, 03 kwietnia 2011

Mario Vargas Llosa: Wyzwanie/Szczeniaki

Wyzwanie. Szczeniaki

Notka o autorze: Mario Vargas Llosa- ur. 1936 r. w Arequidzie (Peru). Pisarz, dziennikarz, polityk, autor sztuk teatralnych. Laureat literackiej Nagrody Nobla w 2010 r. Napisał m. in.: "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki", "Zielony dom", "Raj tuż za rogiem ", "Ciotka Julia i skryba", "Rozmowy w katedrze", "Wyznanie", "Szczeniaki". Kandydat na prezydenta Peru w 1990 r.


"Wyzwanie/Szczeniaki" stanowią dwa zbiory opowiadań, często wydawanych razem, ze względu na niewielką objętość.

"Wyzwanie" (1959) to pierwsza część owego zbioru, podzielona na małe, krótkie mini-opowiadania. Tematem każdego z nich jest inne wyzwanie- prowokacja: walka i rywalizacja między uczniami, obrona honoru siostry, zakończona tragiczną pomyłką, próba dominacji nad kobietą, wyzwanie do bójki, rzucone wrogowi. Obecna wówczas kultura macho przejawia się nie w sposób dosłowny. Jest zawoalowana, ukryta między tekstem, jednocześnie pozwalając nam domyślić się znaczenia każdego z opowiadań. Obrazy śmierci, krwi i przemocy pojawiają się jakby mimochodem,  pisarz mistrzowsko operuje słowem, pozwalając się domyślić sensu i pointy.Znalazło się także miejsce na męską przyjaźń oraz lojalność.

"Szczeniaki" (1967) stanowią opowieść o losie grupki szkolnych przyjaciół. Napisane specyficznym, młodzieżowym językiem.  Zdanie zazębiają się, jedne wynika z drugiego, stanowią ciąg znaczeń. Punktem zwrotnym staje się wypadek jednego z chłopców, zakończony jego okaleczniem na całe życie.

"Wyzwanie/Szczeniaki" to jedne z pierwszych tekstów Vargasa Llosy. Powstały z obserwacji życia w czasach młodości autora. To także pierwsza twórczość Llosy, z którą się zetknęłam. Czyta się "jednym tchem", z ciekawością " co dalej?". Narracja toczy się szybko, każdy z tekstów zastanawia, zaciekawia swoim lakonizmem przesłania. Te zbiory opowiadań są wyjątkiem w pisarstwie Llosy, w późniejszym okresie tworzył już dłuższe teksty.

Szata graficzna książki zasługuje na dużą uwagę. Twarda oprawa, przyciągające wzrok okładki z pięknym doborem żywych kolorów. Kwiatowy motyw, pojawiający się na okładce, stronie przedtytułowej, tytułowej oraz na wyklejkach, elegancki kremowy papier- te elementy są konsekwentnie stosowane w całej serii poświęconej twórczości Vargasa Llosy Wydawnictwa Znak.

 

(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak)

Znak

 


Mario Vargas Llosa, Wyzwanie/Szczeniaki, Wydawnictwo Znak, 2011, ss. 168

 

piątek, 01 kwietnia 2011

Słaby marzec...

1. Tuszyńska Agata: Oskarżona Wiera Gran.

wtorek, 29 marca 2011

"Bluszcz"- tygodnik ilustrowany, wydawany w Warszawie w latach 1865-1939, jedno z najstarszych pism kobiecych w Europie. Od początku powstania zdobył sobie dużą popularność wśród kobiet.. Powstał z inicjatywy warszawskiego księgarza Michała Glückberga, który był jego długoletnim wydawcą. Pierwszy numer tygodnika ukazał się w styczniu 1865 r. z podtytułem "Pismo tygodniowe ilustrowane dla kobiet". Czasopismo poruszało sprawy polskiej kultury i oświaty. Pierwsza redaktorka, Maria Ilnicka, ówczesna znana publicystka przywiązywała wagę do tego, aby wychowywać kobiety w praktycznym duchu - powołaniem ówczesnej kobiety miało być wychowywanie dzieci i praca w domu. Z drugiej strony "Bluszcz" stał na stanowisku umiarkowanej emancypacji- udziału kobiet także w społecznym życiu.

O czym wówczas pisano w "Bluszczu"?  Redaktorom nie były obce kwestie pedagogiczne, psychologiczne. Jak wiele pism kobiecyh udzielał porad krawieckich, miał dział mody, przynosił wiadomości gospodarcze. Z pismem współpracowały czołowe postacie literatury pozytywizmu oraz nasteępującej po nim Młodej Polsce oraz dwudziestolecia międzywojennego, m.in. Eliza Orzeszkowa, Maria Dąbrowska, Maria Konopnicka, Pola Gojawiczyńska, Maria Kuncewiczowa, Ewa Szelburg-Zarembina.. Początki "Bluszcza" były literacko-artystyczne, później przekształcił się w pismo społeczno-kulturalne. Te istotne zmiany nastąpiły w latach 1905-1914.

Redaktorki i redaktorzy "Bluszcza":

Maria Ilnicka (1865-1896)- poetka, pisarka, publicystka okresu pozytywizmu, entuzjastka emancypacji kobiet; 1868-1894: współredaktor Stanisław Krzemiński (publicysta, krytyk literacki, historyk, co ciekawe: przeciwnik pozytywizmu)

Józefa Bąkowska (1897-1901)- poetka

Marian Gawalewicz (1902-1905)- pisarz, publicysta (współpracował z wieloma czasopismami)

Zofia Seidlerowa ((1906-1918)-  zapewniła pismu wysoki poziom literacko-dziennikarski. Zamieszczano recenzje, powieści w odcinkach, kroniki dotyczące życia kobiet

Stefania Podhorska-Okołów (1921-1922, 1927-1939)- również publicystka i pisarka, ostatnia redaktorka pisma. W "Bluszczu" prowadziła stały dział recenzji teatralnych. Organizowała nowatorskie wówczas akcje skierowane do kobiet- propagowała modernizację gospodarstw domowych, edukację kobiet, usprawnienie sztuki kulinarnej.


 

 


1. Pozytywizm. Pod red. Sławimira Żurawskiego, Wydaw. Nauk. PWN, 2008, s. 26 (Epoki Literackie; t.7)

2. Kmiecik Zenon [i in.], Prasa polska w latach 1864-1918. Polska Akademia Nauk. Instytut Badań Literackich. Pracownia Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego, 1976

3. http://czytelnia.onet.pl/0,1156917,1,do_czytania.html

4. http://pl.wikipedia.org/wiki/Bluszcz_%28czasopismo%29



Współczesny "Bluszcz" jest jednym z moich ulubionych pism, czytanych "od deski do deski". Zmieniał się trochę jego podtytuł. Najpierw: Pismo miesięczne ilustrowane dla kobiet, potem: Pismo miesięczne ilustrowane nie tylko dla kobiet, a obecnie: Ilustrowany miesięcznik kulturalny. Podtytuł ostatni najbardziej mi pasuje, gdyż w "Bluszczu" kultura jest w pełnym wymiarze. Piszą tutaj m.in. Katarzyna Enerlich, Juliusz Machulski, Etgar Keret, Katarzyna Grochola. Na okładkach gośzcza postaci ze świata współczesnje kultury i literatury. Choć muszę przyznać, "rysunkowa" szata graficzna pierwszych wydań (tzn. od 2008 roku) podobała mi się bardziej. Wyróżniała czasopismo na tle innych właśnie tym, że nie zamieszczano w nim fotografii. Obecnie "Bluszcz" nieliczne zdjęcia zamieszcza, mam tylko nadzieję, że dalej będzie ewenementem na naszym rynku wydawniczym. Czymś innym,zdecydowanie bardziej wyrazistym.

A "Chwaściki" na ostatniej stronie... Zresztą, poczytajcie sami!:) Polecam miesięcznik do wielokrotnego kartkowania!

Wprowadzam jednocześnie nowy cykl. "Bluszcz" zamieszcza fragmenty danych wydań: wiersze, felietony... Spróbuję je tutaj omawiać, zastanowić się nad każdym tekstem. Cykl: "Ze starego Bluszcza"  będzie "wtorkowy". Już za tydzień "smutny" wiersz Maryi Konopnickiej (pisownia oryginalna z "Bluszcza").





1 , 2 , 3 , 4 , 5
O autorze
Spis moli Lectorium. Nieskończoność czytania

Wypromuj również swoją stronę ARCHIPELAG ministat liczniki.org