poniedziałek, 28 marca 2011

Nie jestem fanką telewizyjnych show typu "Gwiazdy tańczą i śpiewają". Jednakże, gdy ślad w nich zostawia moje Miasto, sytuacja ulega zmianie.

"Bitwę na głosy" obejrzałam przypadkowo, nie wiedząc, że Miasto bierze w niej udział. Towarzyszyłam przy telewizorze mojej 10-letniej bratanicy, która przepada za nocowaniem "na dole" u Cioci. Drugi odcinek już obejrzałam z własnej woli, z trzeciego tylko zwycięzców, lecz w Internecie. Utwór przez nich wykonany obudził wspomnienia "z młodości".

Toto "Africa" (jeden z moich najukochańszych "starych kawałków"!!!!)

(i nawet książki w nim występują:)

 

Toto



środa, 23 marca 2011

Literatura, czytanie towarzyszą mi, odkąd sięgam pamięcią. Nie wyobrażam sobie dnia bez przeczytania choćby paru kartek książki czy czasopisma. Drugą moją pasją jest szeroko rozumiana kultura- historia (zwłaszcza prehistoria i starożytność), sztuka.

Rozważałam zamieszczenie tutaj swojego książkowego stosiku (aby być "trendy" w blogosferze:)), ale postanowiłam inaczej. Oto mój gazetowy stosik, do przeczytania:

1. "Archeologia Żywa"- dwumiesięcznik, magazyn popularnonaukowy o archeologii. Już od najwcześniejszego dzieciństwa ciekawiło mnie życie Tutanchamona i Nefreteter, odkrycie Troji przez Henryka Schliemanna, greckie wazy oraz pierwsi ludzie na Ziemi. "Archeologia Żywa" spełnia moje oczekiwania. Numer 1-2/2011 jeszcze czeka na odkrycie!

2. "Spotkania z Zabytkami"- periodyk (obecnie dwumiesięcznik), popularyzujący wiedzę o historii i ochronie polskich zabytków. Adresowane do wszystkich, redagowane w sposób bardzo przystępny. Ukazuje się w sposób nieprzerwany od 1977 roku. Przede mną numer 1-2/2011.

3."Bluszcz"- moje niedawne odkrycie. Reaktywacja pisma o tym samym tytule, ukazującego sie w latach 1865-1939.  Duża dawka literackich informacji, wywiadów z twórcami, fragmentów literatury. Muszę dokończyć numer 3/2011.

A jakie czasopisma Wy czytacie?

czwartek, 17 marca 2011

Andrzej Stasiuk: Dziennik pisany później:

z fotografiami Dariusza Pawelca

Stasiuk Andrzej, Dziennik pisany później

Swoisty, bardzo osobisty opis podróży Stasiuka na obrzeża Europy. Albania, Bośnia, Serbia...Polska. "Ta opowieść jest żmudna. Nie ma w niej bałkańskiego żywiołu ani ostentacji. Przypomina rejestr. Będę ją ciągnął, dopóki nie skończą mi się zdarzenia, dopóki nie wyczerpią szczegóły. (...) Czasami to wszystko jest tak monotonne jak albański upał albo bośniacki deszcz".

Przyznaję mu rację. Nie opisuje piękna.  "Zwiedza" tę smutniejszą część Bałkanów. Jeszcze ze śladami wojny, z biedą, kontrastami. Książka jest pięknie ilustrowana zdjęciami Dariusza Pawelca- reżysera i operatora filmowego, który zajmuje się także młodzieńczą pasją- fotografią. W "Dzienniku..." zamieszcza fotografie ludzi- twarze poorane zmartwieniami, lecz także ze zmarszczkami radości. Podróż kończy się w Polsce, Stasiuk zamieszcza także krótkie migawki z własnej biografii. "Wracałem do domu tysięczny raz z tym samym uczuciem, że jadę przez coś w rodzaju pustyni i musze opowiadać historie, muszę przywoływać obrazy, by nie zbłądzić".

"Dziennik..." tworzony jest akapitami. Krótkimi zdaniami. Uderzyła mnie prostota języka jednocześnie z jego bogactwem znaczeń. Sięgnę jeszcze po tego pisarza. Nie ma w jego przypadku półśrodków: albo się go lubi, albo nie.



Stasiuk Andrzej, Dziennik pisany później: z fotografiami Dariusza Pawelca, Wydawnictwo Czarne, 2010, ss. 165

Józef hr. Potocki:

Notatki myśliwskie z Afryki. Somali

Potocki J. Notatki myśliwskie z Afryki

"Notatki myśliwskie z Afryki" Józefa hr. Potockiego to kolejna książka Wydawnictwa "Zysk i S-ka" z serii "Podróże Retro". Cała seria jest pięknie staroświecko wydana. "Natatki myśliwskie..." mają okładkę w kolorze sepii, płócienny grzbiet, w środku oryginalne rysunki autortswa Piotra Stachiewicza,  malarza i ilustratora przełomu XIX i XX wieku. Po powieść sięgnęłam z zamiłowania do całej serii oraz literatury wspomnieniowo-geograficzno-krajoznawczej.

Podtytuł "Somali" to Somaliland (Somali Brytyjskie). Od 1884 roku do 1960- brytyjski protektorat. Islamska republika, leżąca we wschodniej Afryce, nieuznawana przez żadne niepodległe państwo na świecie. W 1960 roku kraj tworzył republikę Somalii. W 1991 roku Somaliland odłączył się od Somalii i stanowi oddzielny organizm państwowy (źródło: Wikipedia).

Tyle historii.

Autor Józef hr. Potocki(1862-1922) był człowiekiem wielu pasji. Ziemianin, podróżnik, kolekcjoner książek oraz zapalony myśliwy. Powieść jest jego relacją z wyprawy w niezbadane wówczas jeszcze rejony świata.

Potocki J. Notatki myśliwskie z Afryki

Barwnie opisuje podróż. Towarzyszy mu Jan hr. Grudziński, inny pasjonat łowiectwa. Wyruszają z północnej Somalii, z Berbery, w 1868 roku. Zostaje im przydzielony przewodnik, Alikhar. "Nareszcie dnia siedemnastego rano byliśmy gotowi do wymarszu. O godzinie trzeciej przed świtem zaczęto zwijać namioty, ładować wielbłądy, rozdzielać pakunki". Podróżują na wielbłądach. Zwierzę to, bardzo wytrzymałe na trudy podróży, a zwłaszcza odporne na długie okresy bez wody, jest podstawą życia Somalijczyków. Zaczyna się polowanie. Karty powieści wypełnione są nazwami różnych gatunków zwierząt: gazele, dikdik(małe antylopki), oryksy, strusie. Jednakże marzeniem łowców jest lew. Upolowanie lwa. Trofeum w jego postaci. Wędrując przez Somalii Potocki w mniejszym stopniu opisuje ludność, miasta, osady. Odniosłam wrażenie, że lew jest tutaj głównym celem. Od pewnego momentu książka jest pisana w formie dziennika, jak taki IXI-wieczny blog. Myśliwy w każdym miejscu postoju budują tzw. zeriby (zasadzki). Na przynętę wystawiają osła.

Polują także na nosorożce, lamparty. Zagłębiają się coraz bardziej w Somalię.

Udała się w końcu zasadzka. Cel został osiągnięty. "(...)jakaż radość ogarnęła serca myśliwych na widok królewskiego zwierza rozciągniętego pod ich stopami".

Podróżnicy obeszli dookoła całą Somalię. Koniec podróży nastąpił w miejscu jej rozpoczęcia, tzn. w Berberze.

Polowania. Rozrywka XIX-wiecznej arystokracji. Nie tylko polskiej. Opowieść o nich jest dzisiaj ciekawostką, wtedy jeszcze obrońcy praw zwierząt chyba nie mieli racji bytu:)

 


Potocki hr. Józef, Notatki myśliwskie z Afryki. Somali, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2009,  ss. 269

 


środa, 16 marca 2011

Drugi z kolei poniedzielnik opóźnił się "trochę", więc nie wiem, czy zasługuje jeszcze na swoją nazwę. Żeby bardziej przywołać wiosnę, wyruszyłam w krótką fotograficzną podróż wokół własnego domostwa. A oto, co znalazłam:


 

środa, 09 marca 2011

A jednak. Przekonuję się. Powoli. Lecz coraz bardziej. Najpierw zdenerwował mnie wywiad w "Bluszczu". Naszpikowany wulgaryzmami. Zaczęłam się zastanawiać: czy wszystkie jego teksty, książki są właśnie takie? Potem natrafiłam na dwa długie opisy wyprawy do Azji "Tygodniku Powszechnym".

Mongolia według Stasiuka. Opisana krótkimi zdaniami. Pełnymi treści, znaczeń, znaków zapytania. Już kończę drugi artykuł. I zaraz zaczynam "Dziennik pisany później". Recenzję "Dziennika" napiszę. Później:)


poniedziałek, 07 marca 2011

Poniedziałek. Dzień "po niedzieli". Pierwszy dzień nowego tygodnia. Poniedzielnik.

Tak sobie wymyśliłam nowe określenie. Na początek kolejnego tygodnia w życiu ( i każdego następnego).

Mój pierwszy poniedzielnik rozpoczął się wcześnie. 5.00, kawa. I ranno-wieczorne plany, praca, dodatkowa praca (kolejna satysfakcja z nauczenia kogoś czegoś, kolejna lekcja cierpliwości). I na koniec: przyjemność czytania. Kończę "Notatki myśliwskie z Afryki", już tylko parę kartek zostało. Recenzję planuję. Uchylę jednak rąbka tajemnicy: ilustracje w tym dziele (kolejne z serii "Podróże Retro" Zysk i S-ka) są ciekawsze niż sama treść. A może już ktoś czytał i wyrobił sobie własną opinię o polowaniach XIX-wiecznej polskiej arystokracji?

A więc... na lwy by...:)

 


niedziela, 06 marca 2011

Bardzo dziękuję WSZYSTKIM, którzy zaglądają na mojego "początkującego" bloga.

Tym, którzy go czytają oraz tym, którzy komentują moje wpisy.

Niezmiernie ważne są dla mnie Wasze wizyty, podnoszą na duchu i mobilizują do dalszego pisania (i czytania, oczywiście:))).


wtorek, 01 marca 2011

A w lutym...:

1. Durrell Lawrence: Gorzkie cytryny Cypru. Opowieść o wyspie i ludziach.

2.  Szczygieł Mariusz: Gottland.

Mariusz Szczygieł: Gottland.

Mariusz Szczygieł Gottland

Po "Gottland" Mariusza Szczygła sięgnęłam z ogromnym zaciekawieniem. Czesi są moimi sąsiadami. Dosłownie "zza miedzy". Granicę między naszymi krajami widzę z okien swojego domu. Wielokrotnie bywałam i bywam w ich państwie. Zastanawiałam się, czego się więcej o narodzie czeskim mogę dowiedzieć... Cóż takiego może mi ten zbiór reportaży-esejów wnieść do obrazu moich sąsiadów? Na Kraj Czeski patrzyłam zawsze turystyczno-krajoznawczo: Złota Praga, Moravy, Švejk, gorące źródła, Karel Gott i Helena Vondrackova. No i czego się dowiedziałam...

Mariusz Szczygieł pisze skrótowo i lapidarnie. Krótkie zdania, akapity. Kwintesencja historii Czechów, począwszy od historii rodziny Tomasza Baty (legendarnego założyciela firmy obuwniczej) , poprzez tragiczne dzieje aktorki Lidy Baarovej, oskarzonej o kolaborację z Niemcami w czasie II wojny. Nieprawdopodobne wręcz dzieje budowania największego chyba na świecie pomnika Stalina w Pradze oraz tragedia jego twórcy, Otakara Šveca, popełniającego samobójstwo przed odsłonięciem pomnika. Okrutne pomówienie, jakie dotknęło gwiazdę czeskiej muzyki rozrywkowej, Martę Kubišovą, tworzącą razem z Vondrackovą i Václavem Neckárem trio Golden Kids. Komunizm, lata cenzury literackiej. Jan Prochazka, pisarz scenarzysta, "kochaneczek ludu", osaczony w 1970 emisją filmu z fragmentami jego esbeckich rozmów.

Fantastycznie napisana książka. Smutna, lecz jednocześnie arcyciekawa historia Czechów. Tytułowy "Gotland" to muzeum Karela Gotta. Muzeum żyjącego artysty? Czyż to nie kolejny czeski paradoks?


Szczygieł Mariusz, Gottland, Wydawnictwo Czarne, 2006, ss. 237


1 , 2 , 3 , 4 , 5
O autorze
Spis moli Lectorium. Nieskończoność czytania

Wypromuj również swoją stronę ARCHIPELAG ministat liczniki.org