wtorek, 01 marca 2011

Wydawnictwa zainteresowane współpracą ze mną w charakterze recenzentki, uprzejmie proszę o kontakt:

Izabela Sikora

izasikora@op.pl

tel. 694-876-547

GG 7674796

niedziela, 06 lutego 2011

Mika Waltari: Cztery zmierzchy


Mika Waltari (1908-1979), zapomniany trochę i rzadziej dzisiaj czytany fiński prozaik. Znany przede wszystkim z powieści "Egipcjanin Sinuhe". Warto wspomnieć, że pisarz uprawiał wiele gatunków literackich, m.in. powieść historyczną, obyczajową, pisał także słuchowiska radiowe.  W ramach wyzwania czytelniczego odkryłam jego mało znaną powieść "Cztery zmierzchy".

Niewiekich rozmiarów książeczka (135 stron) łączy elementy realizmu i fantazji. Były fabrykant gwoździ doświadcza niemocy twórczej, jakiegoś niepokoju egzystencjalnego. Powieść dzieli się na cztery rozdziały, "Cztery zmierzchy" właśnie. Pierwszy zmierzch to objawy załamania pisarza, depresji: "(...) Egipcjanie zaczęli mnie prześladować, na siłę wciskają sie do moich myśli, nocą pchają się do snu(...), a najgorszy z nich to niejaki Sinuhe(...), stale mnie męczy, bym napisał o nim książkę." Waltari cierpiał na psychozę oraz bezsenność i depresję. Tłumaczyć tym można fantastyczny momentami charakter powieści. Gubi swoje serce,rozmawia ze zwierzętami.  Wypija czarodziejski wywar, wskutek czego widzi nagie panny tańczące wśród trzcin.Wyjeżdża do dzikiej głuszy w celu pisania powieści o Egipcjanach. "(...) Pod wieczór, kiedy zapadał zmierzch, martwy las i lodowata przestrzeń wypełniały się niewidzialnym życiem, powietrze wokół tętniło, słychać było nieustający szum, szelest, szczebiot, świergot i plusk(...)".

Noc i zmierzch w powieści są tłem do rojeń bohatera, jego wędrówek, rozmów ze zwierzętami oraz urojeń. Noce bywają szare jak wełna,, czasem zupełnie jasne i rozpalają w nim wtedy gorączkę pisania .W książce pojawiają się także żona i córka, wspominane fragmentarycznie oraz bardzo zdawkowo.

Jest jeszcze wątek z dawną przyjaciółką pisarza, jego "starą" miłością. Przewija się  ona przez całą książkę. "Przyjaciółka", jak ją nazywa zajmuje mu myśli bezustannie, w dodatku zapomniał u niej swoje serce:)

Dawno nie czytałam takiej literatury. Napisanej prostym, ale jednocześnie trochę tajemniczym językiem. Nasuwają mi się skojarzenia,  że książeczka jest obrazem choroby pisarza, jego fantazji oraz walką z samym sobą. Na zakończenie historii "bohater bez imienia" leży w łóżku, starannie owinięty kocem przez żonę i zabiera się do...czytania. Choć niepokojące są ostatnie zdania: "(...) Na dworze wył mroźny wicher zwiastujący burzę, wielka miotła tańcząc wykonywała swą pracę, strącała z drzew ostatnie jasne liście(...) i zmiatała bez różnicy wszystko, co umierało, a co swego czasu było żywe. (...) a ja śniłem, że u progu srogiej zimy głucho dudnią w przedpokoju kroki szlifierza noży".


Waltari Mika, Cztery zmierzchy, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1970, ss. 134


(Recenzja napisana w ramach wyzwania czytelniczego "Od zmierzchu do świtu")

Idealny czytelnik. Czytanie Tak (ciąg dalszy)

 

1.Idealny czytelnik to pisarz sprzed momentu, w którym słowa układają się na stronie.

2. Słynny program książkowy dla dzieci w BBC zawasze zaczynał się od pytania:"Czy siedzicie wygodnie? Jeśli tak , to zaczynamy". Idealny czytelnik musi umieć wygodnie siedzieć.

3. Idealny czytelnik to tłumacz, który umie rozkroić tekst, obrać ze skóry, dobrać się do szpiku, podążać za każdą tętnicą i żyłą, a potem postawić na nogi całkiem nowe, czujące stworzenie. Idealny czytelnik nie jest wypychaczem zwierząt.

4. Idealny czytelnik ma nieograniczoną umiejętność zapominania i może wyrzucić z pamięci fakt, że Dr. Jekyll i Mr. Hyde to jedna i ta sama osoba., że Julianowi Sorelowi odetną głowę, a morderca Rogera Ackroyda nazywa się Tak-Tak.

5. Idealny czytelnik lubi korzystać ze słownika.

6. Idealny czytelnik Stendhala: "Piszę dla lewie setki czytelników, dla nieszczęśliwych, kochających, czarujących istot, dalekich od moralności i hipokryzji, którym chciałbym sprawić przyjemność; znam ledwie jednego lub dwóch z nich".

7. Pinochet, który zakazał czytania "Don Kichota", gdyż według niego popierał on cywilne nieposłuszeństwo, był tej książki idealnym czytelnikiem.

8. Każdy idealny czytelnik jest czyrelnikiem kojarzącym, który czyta tak, jakby wszystkie książki były dziełem jednego ponadczasowego i płodnego autora.

9. Idealni czytelnicy nie umieją wysłowić swojej wiedzy.

10. Robinson Crusoe nie jest idealnym czytelnikiem. Czyta Biblię, by znaleźć odpowiedzi. Idealny czytelnik czyta, by znaleźć pytania.

11. Idealny czytelnik jest zarazem hojny i chciwy.

12. Idealny czytelnik ocenia książkę po jej okładce.

13. Paolo i Francesca nie byli idealnymi czytelnikami, albowiem wyznali Dantemu, że po pierwszym pocałunku nigdy już nie czytali. Idealni czytelnicy całowaliby się i czytali dalej. Jedna miłość nie wyklucza drugiej.

14. Idealny czytelnik to politeista.

15. Idealny czytelnik składa książce obietnicę zmartwychwstania.

16. Idealny czytelnik każdą książkę, do pewnego stopnia, czyta jak autobiografię.

17. Idealny czytelnik musi być gotów nie tylko zawiesić swoją niewiarę, ale też przyjąć nową wiarę.

18. Idealnego czytelnika nie obchodzi anachronizm, prawda dokumentalna, dokładność historyczna, ścisłość topografii. Idealny czytelnik jest archeologiem.

19. Idealny czytelnik jest bezwzględnym wykonawcą praw i reguł ustanawianych przez książkę.

20. Idealny czytelnik nawraca.

21. "Są trzy rodzaje czytelników: pierwsi bawią się, lecz nie oceniają; trzeci oceniają nie bawiąc się; pomiędzy nimi są ci, którzy oceniają, gdy się bawią, i bawią się, gdy oceniają. Ostatnia klasa naprawdę na nowo odkrywa dzieło sztuki; jej członkowie są nieliczni", Goethe w liście do Johanna Friedricha Rochlitza.

22. Czytelnicy, którzy popełnili samobójstwo po lekturze "Wertera"' nie są idealnymi, lecz tylko sentymentalnymi czytelnikami.

23. Idealny czytelnik jest (lub wydaje się być) inteligentniejszy od pisarza; idealny czytelnik nie obraca tego przeciwko pisarzowi.

24. Literatura nie zależy od idealnych czytelników, lecz jedynie od zwykłych, dobrych czytelników.

 

Alberto Manguel "Notes Towards a Definition of the ideal Reader", fragmenty rozdziału z książki "A Reader on Reading", Yale University Press 2010. Przeł. Michał Paweł Markowski.

Powyższe fragmenty zawarte są w Magazynie Literackim nr 4-5/2010 (dodatek do Tygodnika Powszechnego nr 20/2010).

 

A jak jest u Was? Które wypowiedzi moglibyście odnieść do siebie?

sobota, 05 lutego 2011

 

1.Idealni czytelnicy nie podążają za opowieścią: oni biorą w niej udział.

2. Idealny czytelnik wie, co pisarz jedynie przeczuwa.

3. Każda książka, dobra czy zła, ma swego idealnego czytelnika.

4. Pisanie na marginesie to znak idealnego czytelnika.

5. Odkładając książkę, idealni czytelnicy czują, że gdyby jej nie czytali, świat byłby uboższy.

 

Alberto Manguel "Notes Towards a Definition of the ideal Reader", fragmenty rozdziału z książki "A Reader on Reading", Yale University Press 2010. Przeł. Michał Paweł Markowski.

Powyższe fragmenty zawarte są w Magazynie Literackim nr 4-5/2010 (dodatek do Tygodnika Powszechnego nr 20/2010).

Czy któreś z powyższych stwierdzeń możecie odnieść

do swojego czytania?


środa, 02 lutego 2011

Postanowiłam robić comiesięczne czytelnicze podsumowania. Czas ucieka, przeczytane książki czasem zacierają się w pamięci, że już potem nie wiem, co i kiedy "pochłonęłam".

Styczeń u mnie wyglądał następująco:

1. Turgieniew Iwan: Zapiski myśliwego. Przeczytane w związku  z 
wyzwaniem czytelniczym  "Rosja w literaturze"

2.  Burnaby Frederic: Wyprawa do Chiwy. Podróże i przygody w
Azji Środkowej
. Moja pierwsza blogowo- internetowa recenzja.

3.  Kowalewska Hanna: Maska Arlekina. Rozczarowanie wielkie, już 
chyba nie sięgnę po tę autorkę.

4.  Keret Etgar: Rury.  Opowiadania nierówne, Z pogranicza
urojeń fantastycznych połączonych z izraelską rzeczywistością. 
Zdecydowanie bardziej  wolę Kereta w "Bluszczu".

5.  Waltari Mika: Cztery zmierzchy. Jeszcze czeka na recenzję w kolejnym
wyzwaniu "Od zmierzchu do świtu".





sobota, 29 stycznia 2011

Ukazywał się jakiś czas temu dodatek w Rzeczpospolitej "Rzecz o książkach". Wychodzi jeszcze?  Niestety, Redakcja "Rz" nie udzieliła mi odpowiedzi.

niedziela, 23 stycznia 2011

 

Iwan Turgieniew: Zapiski myśliwego

Turgieniew Zapiski myśliwego

 

Udział w wyzwaniu czytelniczym "Rosja w literaturze" sprawił, że sięgnęłam po "Zapiski myśliwego" Iwana Turgieniewa. Z ciekawości, z chęci poznania rosyjskiej klasyki i także dlatego, że jeśli sobie coś obiecuję, to dotrzymuję słowa. Zanim przeczytałam, wiedziałam o Turgieniewie tylko tyle, że był, istniał i żył w XIX-wiecznej Rosji. Nie potrafiłam wymienić ani jednego tytułu jego książki. Zastanawiałam się, czy wytrwam do końca, bo opowiadania nie należą do mojego ulubionego literackiego gatunku. Zawsze za krótkie, często bez wyraźnego zakończenia, pozostaje mi po nich jakiś niedosyt.

Przeczytałam. Dotrwałam do końca. I zachwyciłam się. Poezją języka, jego archaicznością, zwięzłością formy. Niczego w nich nie jest za dużo, ani też za mało. Zanurzyłam się w opisach przyrody, postaci oraz zwierząt. Przemierzałam wraz z tytułowym myśliwym rosyjskie wsie i dwory.

Kilka słów o okolicznościach powstania "Zapisków": pracę nad cyklem 25 opowiadań Turgieniew rozpoczął w Rosji w 1846 r., ale kontynuował za granicą. W 1847 r. wyjechał z kraju na trzy lata, czego powodem była jego wielka namiętność, śpiewaczka francuska Paulina Viardot. Aby przebywać w pobliżu ukochanej, Turgieniew osiedlił się w Baden-Baden, a później w Paryżu i podparyskiej miejscowości Bougival. Pierwsze opowiadanie "Chor i Kalinycz" napisał w 1846 r. Całość ukończył do 1852 r. "Zapiski" zyskały Turgieniewowi wielką popularność, pomimi tego, iż w latach 1845-1851 zajmował się głównie pisaniem dramatów.

Odkrywając pańszczyźnianą Rosją Turgieniewa nie myślałam o tym, jaki był cel całego cyklu myśliwskiego. Opowiadania stanowiły ostry atak na prawo pańszczyźniane, zostały napisane w celu uwrażliwienia na kwestie życia społecznego. Turgieniew był związany ze wsią własną biografią, dzieciństwo spędził w majątku matki. Interesowała go krzywda chłopów oraz okrutne obchodzenie się ze służbą dworską.

"Zapiski myśliwego" czyta się dobrze. Opowiadania nie są podobne do siebie, co zważywszy na tematykę, mogło mieć miejsce. Przewija się korowód postaci chłopskich oraz ich zarządców. Niektóre ukazują ówczesne społeczeństwo z perspektywy dziedzica (np. "Rządca", "Kancelaria", "Dwaj ziemianie"), ukazują klasyczny przykład związku pomiędzy dziedzicem a służącą ("Schadzka"). Szczególnie poruszyły mnie dwa: "Czertopchanow i Niedopiuskin" oraz "Kościotrup".

W pierwszym - przyjaźń dwóch szlachciców o dwóch różnych osobowościach. Pantielej Czertopchanow i Tichon Niedopiuskin. Kiedy ten drugi umiera, pierwszy zaczyna chylić sie ku upadkowi.  W drugim tytułowy "Kościotrup" to służąca Łukeria, dogorywająca swych dni w opuszczonej chatce. Miała wypadek: (...) potknęłam się, prosto z ganku ze schodów zleciałam- i buch o ziemię! Zdawało się , że nie bardzo się potłukłam, bo się raz dwa podniosłam i do siebie, do pokoiku wróciłam. Tylko coś mi jakby na w n ą t r z u, w żywocie- oberwało.(...) Zaczęłam chudnąć, schnąć, sczerniałam.(...) ani stać, ani siedzieć nie mogę, tylko bym wciąż leżała(...)" . Opowiada dziedzicowi swoje życie z talentem, żywym językiem. Narrator przejęty jej losem obiecuje sobie w duszy pomoc: opium jako środek nasenny, aby choć trochę złagodzić cierpienia. Nie udaje mu się, wkrótce po spotkaniu Łukeria umiera.

"Zapiski myśliwego" można czytać na przemian, nie jest konieczna kolejność. Na cykl składają się opowiadania:

"Chor i Kalinycz", "Jermołaj i młynarka", "Kryształowa woda", "Lekarz powiatowy", "Mój sąsiad Radiłow", "Jednodworzec Owsiannikow", "Lgow", "Bieżyńska łąka", "Kasjan z Krasiwej Mieczy", "Rządca", "Kancelaria", "Basior", "Dwaj ziemianie", "Lebiediań", "Tatiana Borysowna i jej bratanek", "Śmierć", "Śpiewacy", "Piotr Pietrowicz Karatajew", "Schadzka", "Hamlet powiatu szczygrowskiego", "Czertopchanow i Niedopiuskin", "Koniec Czertopchanowa", "Kościotrup", "Turkoce!", "Las i step".



Turgieniew Iwan, Zapiski myśliwego, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1974, ss. 420


sobota, 15 stycznia 2011

Po przeczytaniu wywiadu z Andrzejem Stasiukiem ("Bluszcz" nr 1/2011) zastanawiam się, czy sięgnąć po książki tego pisarza. Czy pisze, tak jak się wypowiada? Rozmowa jest przepełniona wularyzmami, które twórca wypowiada lekko i, odnoszę wrażenie, bez skrępowania. Jaka jest ta twórczość? Stasiuk twierdzi, że : "Polskość mnie najbardziej dotyka. W końcu ja całe życie o Polsce pisałem, tylko ludzie kompletnie nie potrafili tego zrozumieć". Czy rzeczywiście?

sobota, 01 stycznia 2011

 

Tytuł zaczerpnęłam z artykułu Grzegorza Jankowicza w "Magazynie Literackim" nr 12/2010 (Tygodnik Powszechny 51/2010). Przeczytałam go w ostatni dzień Starego Roku, czekając ze spokojem na nadejście Nowego. Opowieść o czytaniu znanych pisarzy, o różnym do czytania nastawieniu, o celebrowaniu czytania. Samuel Beckett nie czytał nałogowo, Witold Gombrowicz narzekałby na   sposób, w jaki zabieramy się do święcenia Świąt   (tzn. do czytania). James Joyce z równym zapałem czytał Tomasza z Akwinu, jak i kolorowe, kiczowate pisma. Natomiast Virginia Woolf "pożerała książki nałogowo, [...], musiała czytać nawet przez sen, sądząc po metrach sześciennych recenzji, omówień i prac redakcyjno-wydawniczych".

U mnie Święta, Sylwester i Nowy Rok stały się  okazją do czytania. Wprawdzie okołoświąteczne i sylwestrowe przygotowania zajęły trochę czasu, jednakże usiadłam i do książki, i do czasopisma. Zastanowiłam się, co daje mi czytanie,  przebywanie  z tekstem, literaturą. Przede wszystkim relaks i, choć zabrzmi to może trochę trywialnie, odpoczynek od rzeczywistości.

A jak jest u Was? Czy świąteczne dni stają się "czasem" większego i częstszego czytania niż dni powszednie?

 

 


Grzegorz Jankowicz, Świąteczny kanon. Święta czy książki?, Tygodnik Powszechny nr 51/2010, s.2-3 (Magazyn Literacki nr 12/2010)

 

sobota, 25 grudnia 2010

Hanna Kowalewska: Maska arkelina.


H. Kowalewska

 

Niedoczytałam. Przerwałam powieść nawet wcześniej niż w połowie. Po prostu przestały mnie już interesować dalsze losy Matyldy Malinowskiej-Justy oraz jej jednorocznego męża Filipa Justa.  Jednorocznego, ponieważ Filip, zwany Świrem, "wyszedł przez okno na czwartym piętrze akademika". Nawet garbaty anioł na jego grobie nie zaciekawił mnie na tyle, by dociekać, kto go tam postawił.

"Maska arlekina" stanowi kontynuację cyklu o Zawrociu ("Tego lata w Zawrociu", "Góra śpiących węży). Cykl czytałam wiele lat temu, wtedy bardzo mnie pasjonował. A może Hanna Kowalewska już nie jest "moją" pisarką? Spróbuję jeszcze sięgnć po "Julitę i huśtawki". Inna tematyka oraz czasy PRL-u,  epoki trochę mi bliskiej w zachowanych wspomnieniach.


Kowalewska Hanna, Maska arlekina, Zysk i S-ka, 2006, ss. 317

 



1 , 2 , 3 , 4 , 5
O autorze
Spis moli Lectorium. Nieskończoność czytania

Wypromuj również swoją stronę ARCHIPELAG ministat liczniki.org